Przejdź do treści strony

Za nami Dzień Kariery Psychologii Biznesu „Człowiek, AI i wellbeing”

Wyjątkowe spotkanie o przyszłości pracy

Za nami wyjątkowe wydarzenie, które zgromadziło studentów, wykładowców oraz praktyków biznesu wokół jednego z najważniejszych tematów współczesnego rynku pracy – relacji między człowiekiem, sztuczną inteligencją i dobrostanem. Dzień Kariery Psychologii Biznesu „Człowiek, AI i wellbeing” był okazją do zdobycia praktycznej wiedzy, inspiracji oraz spojrzenia na wyzwania zawodowe z perspektywy psychologii, biznesu i nowych technologii.

Uroczyste otwarcie wydarzenia

Wydarzenie oficjalnie otworzyli Tomasz Kownacki – Prorektor ds. Rozwoju, Giuseppe Leonardi – Dziekan Wydziału Nauk o Człowieku, Małgorzata Foryś-Nogala – Prodziekan Wydziału Nauk o Człowieku oraz Magda Ferretti – pomysłodawczyni wydarzenia i wykładowczyni Psychologii Biznesu. W swoich wystąpieniach podkreślili znaczenie świadomego rozwoju kompetencji przyszłości oraz potrzebę łączenia wiedzy psychologicznej z praktyką biznesową i nowoczesnymi technologiami.

Debata o człowieku, AI i rynku pracy

Jednym z najważniejszych punktów programu była debata „Praca przyszłości: człowiek, AI i wellbeing – Twoja kariera po psychologii biznesu”, podczas której eksperci reprezentujący różne obszary biznesu i HR rozmawiali o zmianach zachodzących na rynku pracy, wpływie sztucznej inteligencji na wykonywane zawody oraz kompetencjach, które będą miały kluczowe znaczenie w najbliższych latach. Panel stworzył przestrzeń dyskusji, wymiany doświadczeń oraz zadawania pytań przez uczestników.


Mindfulness – praktyczne wsparcie dobrostanu

Program wydarzenia obejmował również praktyczne warsztaty prowadzone przez specjalistów z różnych dziedzin. Natalia Tinew zaprezentowała naukowo potwierdzone techniki mindfulness wspierające redukcję stresu i poprawę koncentracji. Uczestnicy poznali narzędzia, które mogą wykorzystywać zarówno w codziennym życiu, jak i w środowisku zawodowym, aby skuteczniej radzić sobie z wyzwaniami i dbać o swój wellbeing.

AI w rekrutacji – technologia w praktyce

Dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty Adriana Kozłowskiego poświęcone wykorzystaniu sztucznej inteligencji w procesach rekrutacyjnych. Uczestnicy mieli okazję zobaczyć, w jaki sposób AI wspiera pracę rekruterów oraz samodzielnie przetestować narzędzie Jutt.ai. Spotkanie pokazało, jak dynamicznie zmieniają się procesy HR i jakie kompetencje będą szczególnie cenne na rynku pracy przyszłości.

Jak znaleźć pracę z poczuciem sensu?

Kolejnym punktem programu były warsztaty prowadzone przez Renatę Marcinowską pt. „Jak znaleźć pracę, która daje poczucie sensu? IKIGAI w praktyce”. Spotkanie zachęcało uczestników do refleksji nad własnymi wartościami, talentami oraz celami zawodowymi. Dzięki praktycznym ćwiczeniom mogli oni lepiej zrozumieć swoje motywacje i dowiedzieć się, jak podejmować decyzje zawodowe zgodne z własnymi potrzebami i wartościami.

Międzynarodowa ścieżka programu

Równolegle przygotowano anglojęzyczną ścieżkę programu skierowaną do studentów międzynarodowych. Obejmowała ona warsztaty z zakresu mindfulness, debatę poświęconą przyszłości pracy, zajęcia „Inside the Hiring Process”, podczas których uczestnicy poznawali proces rekrutacji z perspektywy rekrutera i uczyli się przygotowywać skuteczne CV, a także warsztaty dotyczące wykorzystania AI w rekrutacji.

Networking i wymiana doświadczeń

Zwieńczeniem wydarzenia był networking, który stworzył przestrzeń do rozmów z prelegentami, wymiany doświadczeń oraz budowania nowych relacji zawodowych. Była to doskonała okazja do zadawania pytań, dzielenia się refleksjami oraz nawiązywania kontaktów pomiędzy studentami, ekspertami i przedstawicielami środowiska biznesowego.

Dziękujemy za wspólnie spędzony czas

Serdecznie dziękujemy wszystkim prelegentom za podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem, organizatorom za przygotowanie wydarzenia oraz uczestnikom za aktywny udział i zaangażowanie. Cieszymy się, że Dzień Kariery Psychologii Biznesu spotkał się z tak pozytywnym odbiorem i był dla wielu osób wartościowym doświadczeniem. Mamy nadzieję, że zdobyta wiedza, nowe umiejętności i nawiązane kontakty będą wsparciem w dalszym rozwoju zawodowym uczestników.

Do zobaczenia podczas kolejnych wydarzeń organizowanych przez Akademickie Biuro Karier!

XXI Edycja Konkursu Project Master!

1 czerwca 2026 r. rozpoczynamy przyjmowanie zgłoszeń do ogólnopolskiego konkursu na najlepszą pracę dyplomową z zakresu zarządzania projektami.

W konkursie mogą wziąć udział prace licencjackie, inżynierskie, magisterskie, podyplomowe oraz doktorskie, których tematyka związana jest z zarządzaniem projektami. Udział w konkursie jest bezpłatny!

Jego organizatorami są IPMA Polska oraz Wydział Ekonomii, Finansów i Zarządzania Uniwersytet Szczeciński.

Możesz zgłosić się do konkursu jeśli:

  • Twoja praca poświęcona jest tematyce zarządzania projektami.
  • W przypadku pracy licencjackiej, inżynierskiej, magisterskiej oraz podyplomowej, została ona obroniona w terminie od 01.10.2025 do 30.09.2026.
  • W przypadku pracy doktorskiej, została ona obroniona w terminie od 01.10.2024 do 30.09.2026.

Jeśli obrona pracy jest jeszcze przed Tobą, skorzystaj ze specjalnego formularza – przypomnimy Ci o udziale w konkursie już po obronie!
Link: https://forms.gle/MLJwM88FdW4EppdS8

Zgłoszenia w konkursie przyjmujemy w terminie 01.06 – 05.10.2026.
Wyniki ogłoszone zostaną natomiast 4.11.2026.

W Konkursie do wygrania jest wiele atrakcyjnych nagród, m.in.:

  • Nagroda pieniężna w wysokości 1000 złotych.
  • Czynny udział w Seminarium PM Edukacja 2026.
  • Voucher na certyfikację IPMA-D.
  • Udział w dwudniowej 29. Konferencji IPMA Polska: DELIVERING SUCCESSFULLY.
  • Udział w Warsztatach IPMA Young Crew Poland 2027.
  • Roczne członkostwo w stowarzyszeniu IPMA Polska.

Ceremonia wręczenia nagród odbędzie się 25 listopada w Szkole Głównej Handlowej podczas Seminarium PM Edukacja w Warszawie.

Z dumą informujemy, że XXI Edycja Konkursu Project Master uzyskała Patronat Honorowy Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Polskiej Izby Gospodarczej Zaawansowanych Technologii IZTECH, a także Patronat Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Więcej informacji oraz formularz zgłoszeniowy znajdują się na stronie internetowej: https://projectmaster.ipma.pl.

Kontakt: projectmaster@ipma.pl

Studia, budowanie więzi i kariera. Jak teoria Oldenburga tłumaczy rzeczywistość akademicką?

Spora część młodych ludzi wkracza w dorosłość z poczuciem izolacji oraz osłabionymi relacjami z otoczeniem. Raport MŁODE GŁOWY pokazuje, że samotności doświadcza niemal 37,5% ankietowanych. Ten wymagający stan emocjonalny nie znika automatycznie wraz z odebraniem świadectwa maturalnego. Towarzyszy on wielu osobom również na dalszych etapach edukacji, w tym na samym początku studiów, u progu dojrzałego życia. Dane CBOS z 2024 roku potwierdzają, że jest to element szerszego trendu społecznego: na przestrzeni siedmiu lat odsetek dorosłych regularnie lub bezustannie zmagających się z samotnością wzrósł dwukrotnie, dotykając obecnie w przybliżeniu co dwunastą osobę. Statystyki te stanowią istotny punkt wyjścia do dyskusji o zadaniach szkół wyższych i granicach ich zobowiązań. Uniwersytet to wciąż struktura formalna, oparta na obowiązkach, regułach i ustrukturyzowanym programie kształcenia. Jego fundamentalnym celem jest przekazywanie sprawdzonej wiedzy. Jednocześnie dla rzeszy studentów kampus staje się punktem spotkań, dyskusji i kooperacji, a także bazą dla znajomości trwających długie lata. Te dwie sfery wcale się nie wykluczają – mogą się wzajemnie uzupełniać. Patrząc z tej strony, koncepcja Raya Oldenburga pozwala zadać pytanie, czy uczelnia może funkcjonować jako „trzecie miejsce”: nie w zastępstwie za proces dydaktyczny, ale jako jego organiczne rozwinięcie i kluczowy element wchodzenia na rynek pracy.

Trzy sfery codzienności w ujęciu Raya Oldenburga

Ray Oldenburg w swojej teorii opisanej w wydanej w 1989 roku książce The Great Good Place udowadniał, że ludzki dobrostan psychiczny zależy od balansu między trzema odmiennymi obszarami funkcjonowania. Pierwszym z nich jest dom – intymna przestrzeń spraw prywatnych i rodzinnych, kojarzona z bezpieczeństwem, bliskością oraz odpoczynkiem od zewnętrznych wymagań. Drugi obszar stanowi praca bądź szkoła. W tej sferze codzienność wyznaczają obowiązki, relacje hierarchiczne, wymagania szefów lub pedagogów, a także presja na osiąganie celów i produktywność.

Trzeci obszar ma z kolei wymiar typowo społeczny. Służy on integracji, swobodnym dyskusjom i budowaniu więzi w lokalnym środowisku. Oldenburg podkreślał, że brak takich punktów na mapie codzienności prowadzi do osłabienia relacji międzyludzkich i uboższego uczestnictwa w życiu zbiorowości. Choć na pierwszy rzut oka ten podział wydaje się sztywny i kategoryczny, to w rzeczywistości granice między tymi światami bywają płynne. Zjawisko to jest doskonale widoczne na uniwersytetach, gdzie zróżnicowane role, oczekiwania i formy aktywności splatają się w obrębie jednej wspólnej przestrzeni.

„Trzecie miejsce” – przestrzeń dialogu, bliskości i integracji

Trzecim miejscem nazywamy nieoficjalną przestrzeń kontaktów, w której człowiek pojawia się dobrowolnie, kierowany chęcią przebywania z innymi ludźmi. Tę rolę mogą odgrywać kawiarnie, biblioteki, skwery, ośrodki kultury, a w niektórych społecznościach nawet zakłady fryzjerskie, będące często centrami wymiany opinii, lokalnych plotek i codziennych obserwacji. Kluczowym wyróżnikiem takich miejsc jest ich neutralność. Nikt nie pełni tam roli gospodarza narzucającego reguły spotkania ani nie decyduje o tym, kto pasuje do danego grona. Można tam po prostu wejść, usiąść, spędzić chwilę lub zostać na dłużej. Goście czują się swobodnie, a różnice statusu społecznego czy zależności zawodowe tracą na znaczeniu. Ustępują one miejsca poczuciu partnerstwa i zwykłej ludzkiej życzliwości.

Podstawową formą aktywności w tej sferze jest rozmowa – to ona nadaje sens całemu doświadczeniu i jednoczy zgromadzonych. Nie chodzi tu o sformalizowaną debatę według protokołu ani o kontakty wynikające z oficjalnych ról. Liczy się spontaniczna, autentyczna wymiana myśli, pozbawiona presji instytucjonalnej poprawności. Trzecie miejsca przyciągają również stałych bywalców. Ich powtarzalna obecność nadaje tym przestrzeniom swoisty rytm: ludzie rozpoznają swoje twarze, wracają do rozpoczętych wcześniej dyskusji, wybierają te same stoliki, ławki czy zakątki, mając pewność, że spotkają kogoś znajomego. Z czasem z tych luźnych pogawędek rodzą się więzi trwalsze niż przelotne znajomości. Tworzy się wspólnota, łatwiej buduje się zaufanie, poczucie stabilizacji oraz relacje wykraczające poza jedno spotkanie. Dzięki luźnej i serdecznej atmosferze wielu ludzi zaczyna traktować te punkty niczym „drugi dom” – azyl, w którym można choć na chwilę odetchnąć od codziennego pędu za wynikami i po prostu pobyć z innymi.


Jaka jest funkcja uniwersytetu w życiu młodych ludzi?

Analizując strukturę szkolnictwa wyższego, można odnieść wrażenie, że środowisko akademickie mocno przypomina to, co Oldenburg określał mianem drugiego miejsca. Wyraźnie widać tu zdefiniowane role wykładowców oraz studentów, a także wynikającą z nich strukturę hierarchiczną. Obowiązuje system oceniania, a postępy w nauce są weryfikowane na podstawie precyzyjnych wytycznych i planów studiów. Student staje przed konkretnymi wymaganiami, których realizacja gwarantuje uzyskanie dyplomu. W tym ujęciu na plan pierwszy wysuwa się instytucjonalne oblicze uczelni, zorientowane na transfer wiedzy, budowanie kompetencji oraz przygotowanie do przyszłej ścieżki zawodowej.

Jednocześnie uniwersyteckie kampusy, korytarze i sale wykładowe stają się areną procesów, które Oldenburg przypisywał społecznej domenie codzienności. To właśnie na uczelni rodzą się pierwsze dorosłe przyjaźnie, rozwijają się oddolne projekty, a dyskusje toczone po opuszczeniu sali wykładowej miewają dla młodych ludzi znaczenie równe samym zajęciom dydaktycznym. Dotyczą one jednak innej sfery: budowania więzi, wzajemnego wsparcia, poczucia wspólnoty i określania własnej pozycji w grupie. Szkoła wyższa kształtuje też postawy obywatelskie, oferując przestrzeń do debat, wymiany argumentów i konfrontowania odmiennych opinii. Można zatem przyjąć, że uczelnia łączy dwa światy: konieczność realizowania programu edukacyjnego oraz naturalną chęć nawiązywania relacji. To, w jaki sposób konkretna placówka dba o oba te wymiary, decyduje zarówno o klimacie panującym na studiach, jak i o późniejszych losach absolwentów w strukturach zawodowych i zespołach projektowych.

Edukacja i wspólnotowość – dwa filary wartościowych studiów

Czas studiów to unikalny moment w życiu, w którym młodzi ludzie równolegle gromadzą wiedzę merytoryczną i rozwijają inteligencję emocjonalną oraz społeczną. Uniwersytet ma oczywiście jasno sprecyzowany cel – dostarcza specjalistyczną wiedzę, kształci przyszłych ekspertów i dba o wysoki poziom naukowy. Jednocześnie stwarza warunki, w których młodzi dorośli uczą się funkcjonowania w zbiorowości, budują relacje, dyskutują, współpracują i biorą odpowiedzialność za wspólne przedsięwzięcia. Właśnie to przenikanie się obu wymiarów sprawia, że edukacja akademicka to coś więcej niż tylko sesje egzaminacyjne i zdobywanie zaliczeń. Przygotowuje ona również do sprawniejszego wejścia na rynek pracy, ułatwiając odnalezienie się w strukturach zespołowych i codziennych realiach zawodowych.

Kompetencje społeczne kształtują się w relacjach z ludźmi

Nie każdą kluczową umiejętność da się opisać na tablicy podczas wykładu. Kompetencje miękkie rozwijają się równolegle z wiedzą teoretyczną, a ich głównym źródłem jest codzienna praktyka: rozmowy, wymiana zdań, kompromisy oraz sytuacje wymagające współdziałania z innymi. Część zajęć akademickich naturalnie wspiera ten proces. Warsztaty, ćwiczenia, zadania grupowe czy seminaria mobilizują studentów do zabierania głosu, słuchania opinii innych i wspólnego rozwiązywania problemów. Najsilniejszy bodziec pojawia się jednak wtedy, gdy znikają sztywne ramy formalne, a między studentami zaczyna się swobodna, mniej oficjalna wymiana myśli.

Z tego powodu naturalnym środowiskiem dla rozwoju tych zdolności stają się przestrzenie mniej formalne – uniwersyteckie korytarze, biblioteki, strefy coworkingowe, akademickie kawiarenki czy miejsca przeznaczone do relaksu. To w tych miejscach studenci uczą się empatii, udzielania wsparcia, proszenia o pomoc i rozmawiania o problemach bez strachu przed krytyką. Istotną funkcję pełni tu także integracja międzyrocznikowa. Starsi koledzy objaśniają reguły rządzące wydziałem, podpowiadają, czego się spodziewać i jak odnaleźć się w uniwersyteckiej rzeczywistości. Młodsi z kolei wnoszą świeże spojrzenie, nowe pytania i inną dynamikę do dyskusji. Taka nieformalna wymiana doświadczeń buduje większe poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia – czyli dokładnie te elementy życia społecznego, które Oldenburg utożsamiał z lepszą jakością relacji i zaangażowaniem we wspólnotę.

Od relacji na kampusie do współpracy w biznesie

Zdolności szlifowane w relacjach studenckich procentują przez długie lata po ukończeniu edukacji. Osoby, które dziś dyskutują w akademiku lub spędzają czas na rozmowach w uczelnianym bufecie, niebawem mogą spotkać się w pracy jako członkowie tego samego zespołu. W realiach zawodowych sama wiedza teoretyczna okazuje się niewystarczająca. Równie ważne są umiejętność kooperacji, precyzyjny przepływ informacji oraz gotowość do współdziałania z ludźmi o odmiennych charakterach. Najlepiej radzą sobie ci, którzy potrafią klarownie komunikować swoje myśli, zwracać się o pomoc, negocjować, łagodzić konflikty i budować sieć kontaktów biznesowych.

Akademickie „trzecie miejsce” gwarantuje bezpieczne warunki do trenowania tych umiejętności. W trakcie przerw studenci oswajają się z językiem swojej profesji – nie w ujęciu podręcznikowym, lecz w żywej, codziennej komunikacji. Projekty grupowe pokazują, jak funkcjonuje praca, której powodzenie zależy od wkładu wielu osób jednocześnie. Inicjatywy studenckie uczą zarządzania, podziału zadań oraz odpowiedzialności za finalny rezultat, a niekiedy stanowią też pierwszą okazję do kierowania zespołem. Istotną rolę odgrywa tu także różnorodność. Kontakty z osobami z różnych lat studiów, kierunków czy krajów pomagają oswoić się z sytuacjami, które później stają się standardem w środowisku korporacyjnym czy biznesowym.

Absolwent, który przechodzi przez studia wyłącznie w trybie „zaliczyć i zapomnieć”, może posiadać ogromną wiedzę, a mimo to dopiero na etapie pierwszej pracy odkryć, że zawodowa codzienność opiera się na ciągłym uzgadnianiu stanowisk, dzieleniu odpowiedzialności i wypracowywaniu kompromisów. Gdy na etapie studiów jest miejsce na dialog, współpracę i oddolne projekty, wejście w to środowisko staje się o wiele łatwiejsze. Wiedza zyskuje wówczas naturalny kontekst – relacje z ludźmi, z którymi przyjdzie ją wdrażać w życiu zawodowym.

Jak uniwersytet buduje warunki do spotkań, inicjatyw i kooperacji?

Uczelnia, która w sposób świadomy dba o relacje i życie społeczne swoich studentów, tworzy coś znacznie trwalszego niż tylko ofertę edukacyjną – buduje społeczność, do której absolwenci chętnie wracają pamięcią i osobiście nawet po latach. Troska o ten aspekt może przybierać różne formy: od przemyślanej architektury i zagospodarowania kampusu, przez organizacje studenckie, koła naukowe, wydarzenia oraz codzienne obyczaje, aż po symbole, tradycje i język, które wzmacniają identyfikację z uczelnią i dają poczucie bycia częścią większej całości.

Przestrzeń sprzyjająca budowaniu więzi

Kształtowanie akademickiego „trzeciego miejsca” zaczyna się od fizycznego otoczenia. Uniwersytet może projektować biblioteki i przestrzenie wspólne tak, by odpowiadały na dwie potrzeby: pracy w ciszy oraz swobodnej rozmowy, spędzania czasu razem czy odpoczynku pomiędzy zajęciami. Szerokie korytarze, wnęki, patia i dziedzińce ułatwiają nieformalne spotkania, a przyjazna infrastruktura sprawia, że studenci chętniej zostają na wydziale dłużej, niż wynika to z ich planu lekcji. Z takich z pozoru prozaicznych momentów często rodzą się pomysły na projekty badawcze, zaangażowanie społeczne czy kolejne wspólne przedsięwzięcia.

Nawet najbardziej funkcjonalna przestrzeń pozostanie jednak tylko estetyczną dekoracją, jeśli nie tętni w niej autentyczne życie akademickie. Pojawia się ono wtedy, gdy sami studenci wykazują inicjatywę – działając w kołach naukowych, strukturach samorządowych czy nieformalnych grupach zainteresowań. Szkoła wyższa może stymulować ten proces, zapewniając odpowiednie warunki: udostępniając pomieszczenia, oferując pomoc organizacyjną, promując wydarzenia i zostawiając swobodę dla pomysłów powstających poza oficjalnym programem. Po stronie studentów leży natomiast druga część tego procesu – odwaga, by wyjść z inicjatywą, skrzyknąć grupę i zrobić pierwszy krok.

W jaki sposób symbolika buduje relację z uniwersytetem?

Skonsolidowana, zgrana społeczność uniwersytecka rozwija się także w oparciu o jednolity przekaz wizualny oraz pozytywne poczucie grupowej tożsamości. W USA obszerna bluza z wyrazistym godłem własnego uniwersytetu od dziesięcioleci stanowi wręcz klasyczny element codziennego ubioru młodzieży. Dla osób z zewnątrz to czytelny komunikat o członkostwie w określonej społeczności akademickiej, z której student może być autentycznie dumny. Na polskim gruncie ten trend staje się coraz bardziej widoczny w ośrodkach akademickich. Szkoły wyższe projektują dedykowane t-shirty, bluzy, torby i rozmaite użytkowe gadżety, a dla wielu młodych ludzi gadżety te są czymś znacznie więcej niż zwykłym materiałem marketingowym – postrzegają je jako symbol osobistej relacji z uczelnią.

Takie przejawy przynależności nie ograniczają się jedynie do garderoby. Podobne zadanie spełniają akcesoria codziennego użytku: kubki termiczne, notatniki, plecaki czy męskie bluzy polarowe. Choć zachowują swoje walory użytkowe, jednocześnie wywołują wspomnienia o danym miejscu, znajomych i przeżytych chwilach. Przywołują na myśl uniwersytet, konkretną specjalizację, sekcję studencką bądź wspólnie spędzone chwile, także wtedy, gdy student opuszcza mury kampusu i funkcjonuje w sferze prywatnej.

W warunkach akademickich takie drobiazgi działają niczym subtelna nić łącząca studentów z ich uczelnią. Cementują poczucie jedności, ułatwiają identyfikację osób z tej samej społeczności i sprawiają, że szkoła wyższa przestaje być kojarzona jedynie z programem dydaktycznym, egzaminami, laboratoriami czy architekturą. Zaczyna symbolizować także konkretnych ludzi, przyjaźnie, emocje i unikalny czas spędzony na studiach. To z pozoru małe rzeczy, jednak właśnie tego typu symbole towarzyszą absolwentom przez wiele lat po opuszczeniu murów uczelni.

Uniwersytet jako przestrzeń edukacji, dialogu i integracji

Czy przedstawione argumenty oznaczają, że szkoła wyższa powinna stawiać spotkania towarzyskie, gadżety reklamowe i eventy ponad poziom dydaktyki? Absolutnie nie. Wysoki poziom merytoryczny przekazywanej wiedzy wciąż stanowi fundament misji akademickiej. To rzetelny proces kształcenia buduje kwalifikacje zawodowe, uczy specjalistycznego żargonu i przygotowuje młodego człowieka do realiów rynkowych. Jednocześnie wartościowa uczelnia nie ogranicza się do bycia bezdusznym urzędem z planem zajęć, indeksami i procedurami. Jest ona również środowiskiem społecznym i siecią kontaktów, które determinują jakość studiowania i późniejszą współpracę w strukturach firmowych. Bez dialogu, kooperacji oraz poczucia zakorzenienia trudno wyobrazić sobie kompleksowe przygotowanie do wyzwań zawodowych. Funkcja „trzeciego miejsca” nie zastępuje edukacji – stanowi jej naturalne dopełnienie i wzmocnienie, dając okazję do szlifowania umiejętności, których nie sposób w pełni zawrzeć w uniwersyteckim sylabusie.

Źródła:

Autor: W.S.

Początkowe kroki w rekrutacji rodzą dylematy. Czy wysłać dokumenty aplikacyjne, kiedy profil kandydata odbiega od kryteriów pracodawcy?

Osoba, która studiuje i pragnie zdobyć premierowe zawodowe szlify, natychmiast dostrzega różne propozycje pracy. Obok ofert skierowanych do ekspertów bądź menedżerów firm, pracodawcy publikują także programy praktyk, staże oraz stanowiska dla początkujących. Właśnie w tej grupie ofert młody człowiek wyszukuje obiecujący anons – dany etat idealnie koresponduje z profilem edukacji, spis obowiązków wygląda rozsądnie, a proces naboru jawi się jako właściwy wstęp do dorosłej ścieżki zawodowej. Pierwszy entuzjazm gasi jednak zestaw kryteriów selekcji. Chociaż wakat dotyczy stażu lub pozycji entry-level, to spis oczekiwań sugeruje profil kandydata, który zrealizował już liczne projekty, posiada bogate portfolio i zebrał wczesne szlify w danym sektorze. Zamiast wizji pomyślnego początku, młody człowiek analizuje własne braki, gdyż podświadomie przypisuje wyższe kompetencje innym ludziom. Spora część młodych chętnych rezygnuje wówczas z walki o etat i wpada w pułapkę psychologicznej blokady – sami dyskwalifikują własne życiorysy, zanim te w ogóle trafią na biurko rekrutera. Czy postępują racjonalnie?

Początkujący pracownik zyskuje nowe oblicze

Gdy analizujemy rynek w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, a także sprawdzamy oferty pracy w Katowicach oraz mniejszych ośrodkach miejskich lub rekrutacje zdalne, dostrzeżemy stałą obecność propozycji dla debiutantów. Jednak start w wybranej profesji stawia obecnie poprzeczkę wyżej, niż sugeruje sam tytuł etatu. Tytuły typu „junior” lub „stażysta” przestały gwarantować powolny kurs rzemiosła od absolutnego zera. Pracodawcy w swoich publikacjach coraz powszechniej preferują osoby, które potrafią obsługiwać elementarny zestaw programów, sprawnie planują własne obowiązki oraz natychmiast zaangażują się w bieżące projekty grupy.

Taka sytuacja ma związek z ewolucją środowiska zawodowego. Algorytmy sztucznej inteligencji oraz systemy automatyczne wykonują obecnie część schematycznych, łatwych operacji, które dawniej rutynowo trafiały do mało doświadczonych rąk. Z tego powodu przedsiębiorstwa chętniej rekrutują ludzi, od których nie wymagają wszechwiedzy, lecz oczekują, że kandydat pojmuje ogólne reguły panujące w danej branży – ów pracownik powinien sprawnie operować odpowiednim oprogramowaniem, samodzielnie zgłębiać wiedzę, systematyzować dane oraz formułować trafne konkluzje. Powyższe realia nie świadczą o tym, że każdy wakat na najniższym szczeblu czeka wyłącznie na wytrawnego eksperta. U progu kariery należy zaprezentować konkretne atuty, gdyż suche słowa o chęci do pracy to za mało.

Zostaw ostateczny werdykt łowcom talentów

Kiedy analizujesz ofertę pracy i dostrzegasz brak kilku punktów, możesz automatycznie spasować. Często paraliżuje nas strach, że rekruter uzna aplikację za natrętną lub pomyśli, iż trwonimy jego cenny czas. Taki pesymizm prowadzi na manowce. To pracodawca weryfikuje, które kryteria stanowią warunek konieczny, a które są wyłącznie miłym dodatkiem. Jeśli skreślisz samego siebie już na samym początku, stracisz życiową okazję. Ktoś z zespołu rekrutacyjnego może przecież dostrzec Twój unikalny styl, ogromny zapał oraz drzemiące w Tobie możliwości.

Raport portalu Aplikuj.pl pt. Jak przygotować skuteczne ogłoszenie o pracę? dowodzi, że aż 75% zainteresowanych sprawdza klarowność oraz precyzję propozycji, zanim ostatecznie postanowi aplikować. Autorzy analizy podkreślają, że przedsiębiorstwa powinny kategorycznie oddzielać bezwzględne warunki od opcji fakultatywnych. Codzienność jednak rozczarowuje – firmy nagminnie mieszają wszelkie kryteria w jednym miejscu. W tym wypadku musisz samodzielnie selekcjonować te punkty i wychwytywać ukryty sens.

Trzy kategorie kryteriów – jak roztropnie analizować ogłoszenia o pracę?

Zamiast postrzegać propozycję pracy jako sztywny spis wymogów, bezpieczniej sklasyfikować poszczególne wytyczne w trzech odrębnych grupach. Taki krok pozwoli sprawdzić, czy ewentualne luki kompetencyjne natychmiast eliminują kandydata, czy sygnalizują jedynie wolne miejsce na dalszy progres.


Oficjalne kryteria rekrutacyjne

Bez tych aspektów proces selekcji zablokuje się na samym początku. Wśród nich znajdują się przykładowo:

  • aktualny status na wyższej uczelni,
  • odpowiednie certyfikaty lub dyplom kierunkowy,
  • precyzyjny poziom biegłości w mowie obcej,
  • pełna dyspozycyjność w danych porach dnia,
  • obecność na stanowisku od konkretnego dnia bądź deklaracja jasnego czasu pracy – na przykład na cały etat,
  • otwartość na stacjonarny tryb obowiązków.

Jeżeli potencjalny pracownik nie odpowiada tym kryteriom, dalszy udział w rekrutacji mija się z celem.

Cechy przydatne podczas codziennych obowiązków

Te zdolności wprost definiują konkretne powinności z treści oferty. Pracownik zazwyczaj uzupełnia arkusze, gromadzi wiedzę, weryfikuje fakty, układa zwięzłe komunikaty, rozmawia z klientami, porządkuje rejestry lub kontroluje dany program. Niedobór pojedynczej cechy w danej grupie rzadko dyskwalifikuje kandydaturę, zwłaszcza gdy aplikant posiada podobną praktykę oraz udowodni, że całkowicie pojmuje specyfikę przyszłej roli.

Opcjonalne kryteria wyboru

Ewentualne braki w tym obszarze sygnalizują jedynie potencjalną przewagę kontrkandydatów, lecz absolutnie nie stanowią powodu, dla którego powinniśmy ogłosić kapitulację. Owe atuty wyraźnie wzmacniają profil kandydata, choć rzadko samodzielnie gwarantują, że rekruter podejmie z nami bezpośredni dialog – zależnie od konkretnego sektora rynku chodzi o kolejny język obcy, inny program, określone techniki, pierwsze portfolio, wcześniejsze projekty, praktykę zawodową w pokrewnej dziedzinie lub dodatkową specjalność. Wakat opisują zwykle znajome hasła: „atutem będzie”, „mile widziane”, „docenimy” tudzież zwroty sugerujące obecność dodatkowych plusów.

Kiedy brakuje podobnych deklaracji, zadajmy sobie jedno pytanie: czy bez konkretnych kwalifikacji zdołamy realizować większość obowiązków z danej oferty? Pozytywna odpowiedź oznacza, że ten pojedynczy warunek najpewniej nie przesądzi o naszym sukcesie w procedurze kwalifikacyjnej.

W jakich momentach walczyć o stanowisko bez pełnych kwalifikacji – a kiedy bezpieczniej zrezygnować?

Pewne braki profilowe nie oznaczają utraty szans w rekrutacji. Analizy, które opublikował Career and Professional Development University at Albany, dowodzą, iż opisy stanowisk to zazwyczaj zbiór luźnych postulatów pracodawców. Kandydat spełniający kryteria w stu procentach trafia się niezmiernie rzadko. Wszystko zależy od konkretnych braków oraz ludzkiej zdolności do prezentacji alternatywnych atutów. Na szczeblu stażysty bądź juniora menedżerowie oceniają nie tylko dawne posady, lecz również akademickie projekty, pracę dorywczą, wolontariat, aktywność w studenckich zrzeszeniach tudzież osobiste inicjatywy.

Start w rekrutacji zyskuje sens, gdy kandydat spełnia większość kryteriów przydatnych przy codziennych obowiązkach, rozumie ich zakres i posiada dowody potwierdzające analogiczne umiejętności. Jeśli oferta przewiduje wymóg dyplomu akademickiego na konkretnym kierunku, a kandydat kończy właśnie finalny etap studiów, ta sytuacja nie przekreśla szans na wywiad. Podobnie wygląda sprawa z obsługą aplikacji bądź metodami pracy. Osoba sprawna w jednym systemie komputerowym z danej grupy szybko zrozumie nowe narzędzie, pod warunkiem świadomości logiki operacji i procesów towarzyszących zadaniom. Brak wcześniejszych relacji z klientami również nie odrzuca kandydatury, o ile potrafimy wykazać pokrewną praktykę – na przykład negocjacje z reprezentantami organizacji studenckiej lub nadzór nad przepływem informacji w zespole.

Z drugiej strony bezpieczniej odpuścić walkę o stanowisko – bądź potraktować ofertę jako drogowskaz do edukacji – przy braku nienegocjowalnych wymogów formalnych. Odwrót jawi się jako rozsądny krok także wówczas, gdy gros zadań wywołuje konsternację lub rekrutacja wymusza deklarację nieposiadanych kompetencji. Właściwy wybór nie oznacza bezmyślnej dystrybucji życiorysu wszędzie, lecz opiera się na chłodnej analizie zbieżności oferty z dotychczasową praktyką.

Jak zaprezentować swoje atuty w życiorysie zawodowym, gdy spełniamy jedynie poszczególne kryteria rekrutacyjne?

Kiedy szczegółowo przejrzymy ofertę pracy i dojdziemy do wniosku, że ta posada nam odpowiada, dokumenty aplikacyjne oraz bezpośrednia rozmowa z rekruterem nie mogą rozpoczynać się od ekspozycji własnych niedoskonałości. Unikajmy deklaracji w stylu: „Brakuje mi stażu zawodowego, lecz przyswajam wiedzę w szybkim tempie”. Choć ten komunikat odzwierciedla rzeczywistość, bezpieczniej przesunąć go na dalszy plan. Najkorzystniej zaprezentować te obszary, w których dotychczasowa praktyka pokrywa się z wytycznymi szefa.

Podczas prezentacji przebiegu kariery należy zachować przejrzystą strukturę. Najpierw opisujemy konkretny obowiązek, następnie obszar zadań, dany program bądź talent, a na sam koniec podajemy zwięzły opis sukcesu. Zamiast mało precyzyjnej formułki „współpraca przy projekcie” celniej opisać własne dzieło, wskazać partnerów zespołowych oraz ostateczny skutek pracy. Należy również wyjaśnić ukryty sens zwrotu „obsługa arkusza kalkulacyjnego”. Trzeba jasno określić, czy potrafimy segregować informacje, generować raporty, czy jedynie wpisujemy nieskomplikowane funkcje.

W pokrewny sposób przedstawiamy kwalifikacje, które aktualnie szlifujemy. Nie ma potrzeby pozorować perfekcji, jednak błędem okaże się rezygnacja z opisu talentów, które opanowaliśmy w stopniu elementarnym. Jeżeli aplikant poznał dany system komputerowy w trakcie realizacji ubiegłych inicjatyw albo podczas prywatnych testów, powinien zadeklarować stopień zaawansowania oraz konkretny cel, do którego posłużyło to narzędzie. W przypadku niszowego oprogramowania celna decyzja to zwięzły opis jego funkcji. Sam tytuł systemu często stanowi zagadkę dla rekrutera z uwagi na ogromną liczbę rynkowych opcji. Wzmianka, że aplikacja służy do retuszu zdjęć lub statystyki danych, oferuje jasny punkt widzenia.

Główną zasadę stanowi pełna spójność terminologii życiorysu z treścią oferty pracy. Jeżeli firma poszukuje profesjonalisty do rozmów z kontrahentami, bezpieczniej określić dawne obowiązki komunikacyjne za pomocą podobnych słów. Dokument rekrutacyjny nie służy jako bezdyskusyjny dowód na stuprocentową zgodność z profilem idealnym. Jego zadanie polega na prezentacji kryteriów, na które mamy natychmiastowe dowody, oraz tych obszarów, które ewidentnie i rzetelnie zgłębiamy.

Deficyty kompetencji nie niszczą wewnętrznych możliwości kandydatów

Osoby stawiające pierwsze kroki w zawodzie często widzą w ofertach pracy rygorystyczny egzamin, w którym każda luka obniża końcową ocenę. Korzystniej jednak postrzegać ten dokument jako propozycję dialogu na temat wzajemnej kompatybilności. Materiał University of California San Francisco (UCSF) akcentuje, że rekrutacja pozwala przede wszystkim skonfrontować obustronne potrzeby. Pracodawca analizuje wtedy, kto udźwignie codzienne obowiązki, a także jakie nowe umiejętności może przekazać przyszłemu pracownikowi. Gdy człowiek spełnia część kryteriów, pojmuje zakres obowiązków i potrafi ująć dawną praktykę w słowa opisujące fachowość, aplikacja nie oznacza, że fałszuje fakty lub odgrywa obcą rolę. To jedynie test, czy kandydat oraz stanowisko mają odpowiednio wiele wspólnych mianowników.

Bywa, że pracodawca odpowiada odmownie – niekiedy jednak sam życiorys dowodzi, że szansa na pierwszą umowę o pracę leżała znacznie bliżej, niż sugerował wstępny rzut oka na kryteria.

Źródła:

 

Autor: M.P.